Do apartamentu wróciłem dopiero nad ranem. Dziękowałem Bogu,
że klub do którego chciałem iść był zbyt tłoczny. Wczoraj, pod wpływem emocji
miałem ochotę znaleźć jakąś panienkę i zranić Harry’ego jak on mnie. Jednak
teraz myślałem racjonalnie i wiedziałem, że takie zachowanie z mojej strony
byłoby dziecinne i jedynie pogorszyłoby sprawę. Mimo woli odetchnąłem, gdy
przed drzwiami nie ujrzałem spakowanej walizki. Może to głupie, ale dało mi
nadzieję, że może wybrał mnie.. Przeszedłem przez korytarz i niepewnie
nacisnąłem klamkę. Drzwi się otworzyły, ukazując mi pokój, który przedstawiał
istne pobojowisko. Ubrania znajdowały się na podłodze, wraz z książkami i
kawałkami szkła, prawdopodobnie ze szklanego wazonu, który jeszcze wczoraj stał
na komodzie, a dzisiaj go brakowało. Pośród tego wszystkiego siedział Harry.
Miał na sobie szare dresy. W dłoni trzymał gitarę i cicho brzdąkał, przez co
najwyraźniej nie zauważył mojego przyjścia. Stanąłem w wejściu i go
obserwowałem. Dobrze wiemy, że bałem się tego co będzie po wczorajszej wymianie
zdań. No i chciałem posłuchać jego anielskiego głosu. Nie zbyt długo musiałem
czekać.
Should’ve kissed you there/
Powinienem Cię tam pocałować
I should’ve held your face/
Powinienem
trzymać twoją twarz
I should’ve watched those eyes/
Powinienem
patrzeć w te oczy
Instead of run in place/
Zamiast
biec w miejscu
I should’ve called you out/
Powinienem
Cię zawołać
I should’ve said your name/
Powinienem wypowiedzieć Twoje imię
I should’ve turned
around/
Powinienem się odwrócić
I should’ve looked
again/
Powinienem spojrzeć jeszcze raz
W oczach pojawiły mi się łzy. To było tak prawdziwe i
piękne. A bynajmniej miałem nadzieję. Podszedłem i uklęknąłem obok niego.
Położyłem mu dłoń na ramieniu.
-Harry…
Spojrzał na mnie zaczerwienionymi oczami, w których
widziałem ból i smutek, a jednocześnie radość. Może dlatego, że tu byłem ? Nie
wiem, ale pragnąłem aby tak było.
-Niall… - Wyszeptał, zachrypniętym głosem. Przejechał dłonią
po moim policzku. – Jesteś tu, czy to kolejny sen ?
-Jestem tu Harreh… Naprawdę – Objąłem go w pasie i do siebie
przyciągnąłem. Położył głowę nad moim obojczykiem.
-Tak Cię przepraszam… Nie widziałem, że Chelle stara się nas
rozdzielić…
Głaskałem go po włosach, pragnąc aby nie płakał. Jego ból,
sprawiał mi ogromne cierpienie. Poczułem się jak kilka tygodni siedzieliśmy na
balkonie, a on wypłakiwał swoje łzy w mój podkoszulek. Znowu byłem chusteczką.
Ale wiecie co ? Nie przeszkadzało mi to. Pragnąłem, aby był szczęśliwy. Bez
względu na wszystko.
-Ona mówiła, że jesteś nieodpowiednim przyjacielem dla mnie,
że masz na mnie zły wpływ, ale to ignorowałem… Boże Niall, ja nawet cię nie
broniłem przed jej obelgami. Zachowałem się jak dupek – Wybuchł jeszcze
większym płaczem. – Zawiodłem cię. Obiecałem, że nikt więcej cię nie zrani, a
sam to zrobiłem. Proszę, wybacz mi…
Wpatrywałem się w jego spuchnięte oczy. Odgarnąłem mu kręcony kosmyk z czoła.
-Nie potrafiłbym być na ciebie zły Harry… Za bardzo cię
kocham
-Oh, Niall – Wpił się w moje usta, wprawiając mnie tym w
lekkie oszołomienie. Szybko zmienia nastroje. Przed chwilą był załamany, a
teraz gdyby mógł to by mnie zgwałcił. Jestem tego pewien. Objąłem go w pasie,
gdy wręcz pochłaniał moje wargi. Brakowało mi tchu, ale nie chciałem się
odsunąć. Nie od niego. Jeździłem dłońmi po jego ciele. Po silnych ramionach,
umięśnionym torsie, wybrzuszonym podbrzuszu, zgrabnych nogach.
-Harreh – Wyjąkałem, między pocałunkami, gdy ścisnął moje
pośladki. O mój Boże, byłem w niebie. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się
nadzy na łóżku, przykryci satynową pościelą. Gładziłem jego ciało i obdarowywałem
je pocałunkami, zostawiając wilgotne ślady. Powróciłem do ust, gdy znalazłem
się w okolicach przyrodzenia chłopaka. Przetrzymam go trochę, niech chłopaczyna
poczeka. Jego dłonie przejechały po moim członku. Jęknąłem w jego usta. W jego
pełne, zmysłowe usta.
x Harry x
Uśmiechnąłem się, gdy z jego ust wydobył się jęk. Tak się
cieszyłem, że nie był na mnie zły… Nie przeżyłbym bez niego i jego miłości. Bez
tych uroczych, farbowanych blond włosów nie dających się ułożyć, bez tych
przepięknych błękitnych oczu, bez tego zniewalającego uśmiechu. Nie, nie, nie…
Wyrzuciłem tą myśl z głowy. Liczy się ten moment. Ta chwila, gdy leżymy na
łóżku złączeni w miłosnym uścisku. Oderwałem dłoń od jego ciała i na oślep
znalazłem opakowanie lubrykantu i paczę prezerwatyw. Pamiętam jak w dzień wyjazdu
do Francji znalazłem te rzeczy na stoliku przy łóżku z karteczką „Miłego wyjazdu. Gemma xx ” W tym
momencie na bank przypominałem buraka i na szczęście ukryłem to zanim mama wparowała
do pokoju. Teraz, patrząc na to z tej perspektywy zdałem sobie sprawę, że
jestem jej wdzięczny. Sam, nigdy bym nie wszedł do apteki i nie poprosił o
lubrykant i prezerwatywy. Będę musiał jej podziękować jak wrócimy. W oczach
blondyna ujrzałem pożądanie.
xxx
-O KURWA !! HARRY !! – Wykrzyknął blondyn, kiedy w nim doszedłem.
Opadłem na miękki materac i przejechałem palcem po jego torsie.
-Przyjmujesz przeprosiny ? – Wyjęczałem do jego ucha,
zagryzając płatek.
-Jeśli to były przeprosiny, to musisz mnie częściej ranić –
Wyszeptał składając na moich ustach delikatny pocałunek, tak inny, niż ostatnie
kilka godzin. – Dobranoc Harry…
Patrzyłem jak wtula się w mój bok i zamyka zmęczone powieki.
Jego spuchnięte wargi są lekko uchylone. Odgarniam kosmyk włosów ze spoconego
czoła. Jak ja mogłem nie widzieć, że go ranię. Idiota, idiota, idiota… Tylko
szkoda, że przez swoją głupotę zranię go jeszcze bardziej.
-Przepraszam Niall… Mam nadzieję, że mi wybaczysz –
Wyszeptałem, a pojedyncza łza spłynęła po moim zarumienionym policzku.
_______
Dziękuję za 25 komentarzy ! *_* Mam zawał, seryjnie xd
Przeeepraaaszaaaaaaaaam, że tak długo nie było rozdziału, ale byłam na wakacjach bez komputera ;c Mam nadzieję, że mi wybaczycie ♥